Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

O odczytywaniu referatów

sczachor

Modne się stało narzekanie na nowe technologie cyfrowe, które zmieniają sposób myślenia. Smartfony, e-booki, laptopy, tablety oduczają czytania książek, uczą wielozadaniowości, podzielności uwagi i powierzchowności uczenia się. To wszystko prawda. Ale...

Kiedy upowszechniło się pismo i drukowane książki, wtedy narzekano, że pismo zabija pamięć i oducza sztuki komunikacji. Wcześniej, w kulturze oralnej (mówionej), przez setki tysięcy lat treści trzeba było zapamiętać i opowiedzieć. Sztuka opowiadania rozwijała się. Książki przyczyniły się do uwiądu retoryki i sztuki przemawiania. A przecież są to umiejętności na co dzień nam potrzebne. Czytając książki nie przestaliśmy mówić...

Od dawna na uczelniach i towarzystwach naukowych ugruntował się nawyk odczytywania wystapień (nawet termin "odczyt" na to wskazuje). "Czytać lekcje" to termin z języka rosyjskiego jeszcze dobtniej pokazuje skalę zniszczenia sztuki przemawiania. A przecież zupełnie inaczej odbiera się słowo mówione z obserwowanym językiem ciała, a inaczej słowo pisane (czytane). Przemawianie jest czynnością w zbiorowości i z bezpośrednimi interakcjami. Czytanie jest indywiduallizmem i samotnością: pisarz pisze w samotności, my czytamy w samotności.

Nie zamierzam dysktedytować książek i pisania - mają niewątpliwe walory, zalety i wniosły ogromnie dużo do komunikacji społecznej. Ale to dobrodziejstwo - jeśli jest nieumiejętnie stosowane, przynosi szkody. Przykład w artykule Leszka Jażdzewskiego:

"Opowiadanie bredni na wykładach, usypianie studentów monotonnym odczytywaniem przepisanych ze starych podręczników sentencji, wyręczanie się nimi na ćwiczeniach – gdzie ci prezentują fragmenty z Wikipedii – zamiast porządnego seminarium – to wszystko jest zarówno powszechne, jak i zupełnie bezkarne. Prawdziwi sadyści, którzy za punkt honoru stawiają sobie oblanie połowy roku, „bo mogą", stają się legendami wydziałów (chyba celują w tym prawnicy i lekarze), a kolejne roczniki studentów katują aż do śmierci. Swojej albo ich." (czytaj całość).

Wszystkie poradniki, dotyczące wystąpień publicznych zalecają mówienie a nie czytanie, np. "Wbrew panoszącemu się zwyczajowi wykładu nie nalezy czytać! Wykładowca może posługiwać się notatkami (co pozwoli mu trzymać się planu) ale nie czytać - bo skoro wykład jest czytany, to po co wykładowca?"*.

W czytaniu (odczytywaniu wcześniej w samotności napisanego tekstu) przodują humaniści i literaturoznawcy. Ale po co czytać, skoro studenci, słuchacze sami mogą to zrobić? Przecież nie są analfabetami! A internet stwarza zupełnie nowe i dawniej niewyobrażalne możliwości dostępu do tekstów napisanych i opublikowanych.

Nowe technologie także zmieniają nasz sposób komunikowania się i przekazywania wiedzy. Ale poza niewątpliwymi zaletami i nowymi możliwościami mają swoje wady. Zwłaszcza jeśli nie stosujemy ich zgodnie z przeznaczenim. Prezentacja multumedialna umożliwia wprowadzenie pokazywania obrazów, tekstów, animacji, filmów. Może dynamizować przekaz i wspomagać mówcę. Ale - tak jak kiedyś pismo - tak teraz multimedia pozwalają nam skupić się na sobie i samozachwycie z przygotowywania prezentacji. Pomagając rozpraszają mówcę.

Prezentację z wykładem przygotowujemy w samotnosci... a wygłaszamy w społeczności, w dynamicznej interakcji. Jeśli skupimy się na własnym dziele (tak jak kiedyś na zapisanych zdaniach) to stracimy kontakt z odbiorcą. Są więc sytuacje, gdzie wykładowca/prelegent czyta.... nie z kartki tylko z ekranu (lub monitora komputerowego). Tym się to różni od odczytywania z kartki, że widzowie widzą tekst. I nie patrzą na prelegenta.

Prezentacja multimedia (np. Power Point) ma i inną wadę - uwiązuje mówcę do linearnego przekazu, wynikającego z kolejności przygotowanych slajdów. Prezentacjo prowadź - tak skutkuje nowinkarska technika. Każde dobrodziejstwo ma swoje ograniczenia.

Tak, z całą pewnością nowe gadżety w postaci tabletów, smarfonów i temu podobnych coraz to nowszych urządzeń, niosą różnorodne zagrożenia i upośledzenia niektórych form komunikacji społecznej. Mają też niewątpliwe zalety. Sztuką jest ich użwać zgodnie z przeznaczeniem i docierać do sedna i sensu komunikacji i przekazywania wiedzy.

Sensem wykładu uniwersyteckiego jest dialog i spotkanie społeczne a nie odczytywanie monologu, czy to z kartki, czy z ekranu multimediów. Mówimy do ludzi a nie w ich obecności. Musimy tylko chcieć się komunikować i poznać odbiorcę. A reszta... to nie ważne czy z kredą, komputerem, czy z tablicą multimedialną. Treść jest ważniejsza od formy i mówimy do ludzi a nie w ich obecności.

A od poniedziałku zajęcia ze studentami, w tym autoprezentacja dla studentów biotechnologii, czyli sztuka przekazywania wiedzy na piśmie, ustnie i w... internecie. Sztuka naukowego komunikowania się.

* Agata i Jerzy Rzędowscy "Mówca doskonały. Wystąpienia publiczne w praktyce", Helion, 2009.

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • ros-ba

    Panie Profesorze, dlaczego akurat humanistów a wśród nich literaturoznawców wyróżnił Pan tak szczególnie? Moim zdaniem nie branża ma tu znaczenie a kompetencje i pasja.
    Pozdrawiam ciepło mrocznym rankiem

  • sczachor

    Bo u humanistów to powszechniejsze, u przyrodników, korzystających z Power Poita częściej jest czytanie.... z ekranu :). Tak wynika z moich, subiektywnych doświadczeń. To przykłady a nie prawodłowość. Czasem humaniści znajcznie piękniej opowiadają, nawet bez rzutnika. Bo chodzi o to żeby mówić a nie czytać, nie ważne czy z kartki, czy z monitora czy z teleptomptera.

  • ros-ba

    To nie jest usprawiedliwianie "swoich", ale prawdę mówiąc z moich doświadczeń wynika, że czytacze to znikomy, piętnowany zresztą dość ostro, odsetek wykładowców. Ale może to ja mam szczęście obracać się, wśród ciekawych i mądrych nauczycieli, mających coś do powiedzenia i traktujących studentów, jako partnerów do dyskusji.
    Barbara, humanistka i literaturoznawczyni;)

  • ros-ba

    aaa.... i jeszcze chciałam dodać, że ja z inspiracji Pana Profesora posługuję się prezi;)

  • sczachor

    Nie wiem jaki odsetek czyta wykłady. Nie mam mozliwości wiarygodnie to sprawdzić. Co do Prezi, to zacząłem się uczyć.... i jeszcze nie skończyłem. Czuję się zmotywowany :).

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci