Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Czy genologia to nauka o genach?

sczachor

Nauka się rozrasta jak dryfujący kontynent. Przybywa naukowców, dziedzin i specjalizacji. W tak dużej liczbie pracujących aktywnie osób i dyscyplin urywa się kontakt a komunikacja natrafia na coraz liczniejsze bariery. Tak jak izolowane barierami geograficznymi czy ekologcznymi gatunki - język (języki?) nauki ewoluuje na osobnych wyspach. Trudno powiedzieć czy bardziej allopatrycznie czy sympatrycznie, bo naukowcy mówią coraz bardziej odmiennymi językami. I nie tylko o różne języki narodowe chodzi a o hermetyczne i specjalistyczne języki poszczegółnych dyscyplin.

Naukowcy tak jak Adam, napotykane zjawiska nazywają (nadają im nazwy). Ale ponieważ jest wielu Adamów, żyjących na osobnych wyspach, ewolucja terminologii przebiega w mniejszej czy większej izolacji. Czasem tylko dochodzi do zaskakujących spotkań i odkryć niespodziewanych konwergencji.

Dla mnie przez lata genetyka była nauką biologiczną, zajmującą się dziedziczeniem i genami. Co prawda słowo "genetyczny" ma w biologii dwa znaczenia, pierwsze starsze i odnosi się do pochodzenia (nie tylko organizmów ale i innych obiektów przyrodnicznych). Taki pewnie jest źródłosłów samych genów i genetyki. Obecnie jednak raczej genetyczny  utożsamiany z DNA i czymś, uzależnionym od genów. Pomijając  fakt, że w życiu codziennym jest to słowo-wytrych.

Jako biolog z zaskoczeniem spotkałem się z genologią, nauką humanistyczną, zajmująca się typami, rodzajami literackimi. Genetyka i genologia jakkolwiek mocno podobne, zajmują się  zupełnie czymś innym. Podobnie z entomologią, etymologią i enologią. Nawet w samej biologii fenologia to coś innego i nie związanego z fenetyką. Dlaczego jedne nauki nazywamy -logią a inne -tyką? Czy są jakieś podobieństwa między prawidłowościami ewolucji biologicznej i ewolucji kulturowej?

Pod tymi zawiłościami naukowej terminologii łatwo przemykają się inne ludzkie aktywności, które w nazewnictwie, niczym mimikra, upodobniają się, podszywają pod naukę. Przykładem jest rumpologia.

Konsiliencja, integracyjna jedność wiedzy, jest chyba nam potrzebna także jako duży projekt badawczy i wysiłek cywilizacyjny. Bo przecież nie tylko o ujednolicenie terminologii chodzi, Ważniejsze jest zintegrowanie teorii z różnych dziedzin (swoiste ułożenie puzzli, aby do siebie pasowały i dawały jeden obraz). Skoro świat wokół nas jest jednością, dlaczego nasza wiedza miałaby być tak mocno pofragmentowana i odizolowana od siebie?

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • piotrpanek

    No ale fenologia i fenetyka zajmują się pewnymi objawami (w sumie podobnie jak fenomenologia). Tak samo genetyka i genologia zajmują się rodzajami i bytami rodzonymi. (No bo o ekonomii i ekologii zajmujących się gospodarstwem domowym w różnej skali, to nawet nie ma co wspominać, podobnie jako o fizjologii, fizjonomii i fizjografii, geologii i geografii, astrologii i astronomii itd.)

  • sczachor

    Przenikliwy umysł zawsze znajdzie podobieństwa i wspólne pochodzenie :).

  • Gość: [zaciekawiony] *.uph.edu.pl

    A ja tylko czekam aż pojawi się naukologia.

  • sczachor

    Jest już scientologia :). A badaniem nauki jako takiej zajmuje się filozofia nauki.

  • Gość: [frasunek53] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Pewnie obie tendencje są równie silne w nauce: ta do wydzielania nowych nurtów badań i subdyscyplin, i ta - do scalania i postrzegania świata możliwie całościowego. Trzeba by szukać równowagi pomiędzy oboma.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci