Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

O szeliniaku sosnowcu, Książniczkach i święcie Wikipedii

sczachor

Dzisiaj Dzień Wikipedii i zgodnie z przewidywaniami odezwały się media. No bo jak raz człowiek gdzieś przy jakimś temacie zaistniał, to potem raczej na pewno się powtórzy. Tym razem było to Radio RMF FM (ale kontakty z Radia UWM FM). Po prostu nasi absolwenci zdobywają doświadczenie i „idą w świat”. A Wikipedia pozostaje – mimo niedoskonałości – jedną z ważniejszych encyklopedii dla każdego, gdy szuka informacji. Można byłoby powiedzieć – encyklopedia pierwszego kontaktu. Że są tam błędy i niedoskonałości? Nie szkodzi, to historycznie ważny projekt aktywnie promujący otwartą wiedzę (open access i open source). Najwięcej z Wikipedii korzystają ci, którzy piszą, a nie ci, którzy czytają. Bo pisanie zmusza do czytania, dyskutowania, refleksji i krytycznego i całościowego myślenia. I promuje wolną wiedzę bez licencji i ograniczeń. Uczy także korzystania ze źródeł (wtedy gdy piszemy a nie biernie korzystamy). Nie jest błędem korzystanie z Wikipedii, błędem jest ograniczanie się do jednego źródła informacji i bezrefleksyjne korzystanie z jakiejkolwiek informacji.

Ale encyklopedia – nawet internetowa –ma tę wadę, że trudno znaleźć, jeśli nie wie się czego szukać. Kontakty międzyludzkie są znacznie pomocniejsze w szukaniu. Tak jak w księgarni – warto zapytać persolenu, gdzie co można znaleźć. Kto pyta nie błądzi (przynamniej długo nie błądzi).

W dobie internetu w konsultacjach pomocne są różne serwisy społecznościowe, np. Facebook. Dziś rano, pod przepięknym zdjęciem p. Jacka Freyera, znalazłem taki dopisek: „zagadka nie do końca księgarska... ostatnio oglądałam zdjęcia przyjaciela (fot. Jacek Freyer) i wśród nich pojawił się taki oto osobnik, a ja nie wiem, kimże on jest i mój przyjaciel nie wie również... a chcielibyśmy wiedzieć... może ktoś jest w stanie nam podpowiedzieć? Szukałam w różnych książkach, ale... no cóż - więc jeśli ktoś z Was wie, jaki to stwór na tej fotografii lub do jakich książek mogę sięgnąć by się o nim czegoś dowiedzieć, to bardzo proszę o podpowiedź... :)” (użytkownik Książnica Polska)

Skoro pytają urocze Książniczki, to jak nie pomóc? To na pewno owad. Co więcej - to chrząszcz z rodziny ryjkowcowatych (Curculionidae). Dokładniejsze określenia to już nie jako pewność, ale tylko domysły (z dużym prawdopodobieństwem trafienia), że to być może szeliniak sosnowiec. Pewności nie mam, bo nie znana jest rzeczywista wielkość (brak skali) i zdjęcie zrobione z nieco boku (nie widać wszystkich cech).

W komentarzach innych konsultantów pojawiły się propozycje imion. Wszystkie męskie. A może to samiczka? Płeć u owadów bez dymorfizmu płciowego znacznie trudniej jest ustalić. Pojawiła się także propozycja, aby nadać mu nazwę mola książkowego. Co do mola książkowego...  mól to motyl a nie chrząszcz, więc chyba odpada. Na dodatek szeliniak wcina (zjada) drewno a nie papier. Ale woli drzewo a nie drewno półek z książkami. Chyba, żeby taką opowieść stworzyć: larwa sobie żyła w drzewie, zrobili deski i z nich półkę... I wtedy wylągł się z larwy (po przepoczwarczeniu) dorosły chrząszczyk. Patrzy - a tu książki. No to zabrał się do czytania. I cóż czyta teraz ten nasz chrząszczyk (być może samiczka - Książniczka). Ewentualnie dorosły chrzaszcz szukał zimowego schronienia w zacisznym miejscu za książkami.

Podobny przypadek zdarzył się kilka lat temu. Firma meblarska zwróciła się do mnie z prośbą o eksperyzę. Żeby na podstawie zdjęcia określić gatunek owada i wydać opinię czy zagraża meblom (owad , nie ekspertyza). Bo firma z Wielkiej Brytanii wstrzymała cały eksport mebli z naszego regionu, po znalezieniu owada-szkodnika. Firma prowadzi sprzedaż mebli ekologicznych i jeśliby z mazurskimi meblami zawleczony został szkodnik-drewnojad, to wyniknęłyby duże straty. Szeliniak mebli nie lubi (nawet nie lakierowanych). Trawił na Wyspy najpewniej w palecie (europalecie), wykonanej z surowego drewna sosnowego (a więc nie w meblu tylko opakowaniu do transportu), a dorosły po prostu wyszedł po podróży za morze. I narobił paniki. Od tego czasu firma zmieniła sposób przygotowywania palet do transportu, aby żaden niechciany pasażer nie przyczynił się do zerwania kontraktu oraz nie pojawiały się gatunki obce w innych regionach świata. 

Szeliniak sosnowiec (Hylobius abietis L.) to średniej wielkości chrząszcz z rodziny ryjkowcowatych (Curculionidae), uważany za groźnego szkodnika leśnego. Dla tego chrząszcza las pachnie znacznie intensywniej, zwłaszcza żywica ściętych drzew. To znakomity biodetektor chemiczny. Parafrazując powiedzenie, że siano pachnie inaczej zakochanym i koniom, tak i ścięta sosna pachnie ludziom i szeliniakom zupełnie inaczej. Ciekawe co mogłoby (teoretycznie) takiego szeliniaka zwabić do księgarni, nawet jako pasażera na gapę?

Wielkość owada dorosłego waha się w granicach 7,3-13,5 mm. Pokrywy skrzydłowe są szersze w części przedplecza tworząc jakby barki, czym wyróżniają się szeliniaki od smolików (inne chrząszcze z rodziny ryjkowcowatych). Podobny do niego  szeliniak czarny (Hylobius piceus) jest nieco większy (12-16 mm). Owadów jest dużo, wiele do siebie podobnych. Często po samym zdjęciu nie da się pewnie zidentyfikowac gatunku - potrzebne jest preparowanie aparatów kopulacyjnych a czasami nawet badania genetyczne i analizy molekularne.

Larwy szeliniaka sosnowca są koloru biało-żółtego z brązowymi głowami, nie posiadają odnóży. Żyją w wydrążonych korytarzykach, najpierw pod korą, później w drewnie (jeśli w tym stadium zrobić deskę, to larwa może przetrwać i dalej zerować). Wiosną owady doskonałe (imagines) poszukują na porębach młodych drzewek sosny. W czasie żerowania wygryzają w korze pierścienie okalające pień. Z tego powodu przez lesników uważane są za szkodnika lasu.

Samice, po wielokrotnej kopulacji, składają 50-100 jaj, przytwierdzając je do korzeni pniaków świeżo ściętych sosen, świerków lub modrzewi. Dlatego owady te można spotkać na porębach. Z jaj po około 2-3 tygodniach wylegają się larwy, które zaczynają drążyć chodniki, najpierw w łyku, potem w bielu. W kolejnym roku, po przezimowaniu, następuje przepoczwarczenie (larwy żyją 1-2 lata). Czasem nowe pokolenie wylega się już jesienią (wrzesień-październik), zazwyczaj jednak larwy zimują i przepoczwarczają się dopiero wiosną następnego roku.

Dorosłe chrząszcze zimują ukryte wśród liści pod zwalonymi drzewami. Od biedy można byłoby przyjąć ze takowy chrząszczyk schronił się do księgarni, aby w ciepłym kąciku, pod szeleszczącym papierem przeczekać zimę.

Dorosłe chrząszcze żyją 2-3 lata, lecz aktywnie latają tylko młode. Ech, młodość ciekawa świata :). W kwietniu, maju lub czerwcu zlatują się na poręby, gdzie następuje kopulacja. W lipcu dorosłe chrząszcze spotkać można w koronach nasłonecznionych drzew, rosnących na skraju lasu. Tam żywią się gałązkami. Jesienią schodzą do gleby, gdzie zimują w ściółce.

Chrząszcze te uważane są za szkodniki leśne, gdyż żerując na młodych sadzonkach, ogryzają korę nadziemnej części pnia, powodując zranienia i osłabienia młodych drzewek. W wyniku intensywnego żerowania i ogryzienia kory, sadzonki najczęściej giną. Leśnikom to się najwyraźniej nie podoba...

Szeliniaki sosnowce wyczuwają różnorodne substancje nawet w niewielkiej koncentracji. Dlatego potrafią wyczuć z daleka dogodne siedlisko i do niego dotrzeć z daleka. Substancje te, wydzielane przez drzewa, określane są nazwą "atraktanty". Do takich atraktantów, dla owadów związanych z drewnem, należą terpeny, kwasy tłuszczowe zawarte w żywicach: kwas palmitynowy, stearynowy, oleinowy, linolowy, linolenowy, jak również ich estry metylowe. Szeliniak sosnowiec potrafi wyczuć z odległości 1 m już koncentrację takich atraktantów w stężeniu zaledwie jeden na 10 milionów! Owady kierują się w stronę źródła zapachu, wykorzystując kierunki prądów powietrza.

Więcej o szeliniaku

ps. Książniczki - bo od Książnicy Polskiej

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • marchewa79

    To ja dołożę od siebie że szeliniak jest (IMHO) "najtwardszym" owadem z jakim można się zetknąć w polskich lasach. Już zgniecenie go wymaga sporo wysiłku a przebicie igłą entomologiczną, można zapomnieć. Leśnicy łapią owe owady przy użyciu rowków w pułapki a potem, no cóż ci co bardziej humanitarni (entomolonitarni ;) ) uzywają złoika i formaliny...

  • sczachor

    Więcej tu: www.rmf24.pl/nauka/news-wikipedia-skonczyla-12-lat-ten-ruch-zlamal-schematy,nId,769877
    Polecam to zwłaszcza mojemu osobistemu "trolowi": "Lepiej, jeśli aktywnie uzupełniają Wikipedię niż piszą głupawe komentarze"

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci