Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Dziennikarze i naukowcy. I po co ja to piszę?

sczachor

Odwołując się do początku tego blogowania, jak i do chwili obecnej, mógłbym przytoczyć słowa prof. Zygmunta Baumana:

"W momencie, w którym zaczynam pisać (...) nie mam zupełnie pojęcia co - jeśli w ogóle coś - z tego wyniknie, ile czasu potrwa to wszystko, jak długo będę odczuwał chęć i potrzebę, by to kontunuować."

I mnie również trudno odpowiedzieć na pytanie "po co?". Trudno w sensie dogłębnego wniknięcia w istotę i przyczynę. Znowu odwołam się to słów prof. Baumana (bo po co silić się na oryginalność, jeśli zostało to już przez mądrzejszych ode mnie wypowiedziane): "nie potrafię myśleć bez pisania." Z całą pewnością pisanie porządkuje myśli i pomaga w myśleniu. W głowie myśli są mgliste, ogólne, przelewając je na papier trzeba ukonkretnić, doszczegółowić i w rezultacie widzi się je zupełnie inaczej. W jakimś sensie pisanie jest substytutem dialogu z inną osobą. Pisanie bloga jest upublicznieniem własnych myśli. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Taka jest istota dziennika: spisywanie, notowanie. Inaczej jest z dziełem przemyślanym (publikacja, książka, esej), gdy znamy cel i układamy całościową strukturę. Blogowanie i pamiętniki są procesem zapisywania myśli (bez struktury, bez końcowego celu, bez wyznaczonego końca). Inne prace naukowe (czy literackie) są projektami (mają cel i koniec).

Naukowcy są bardzo podobni do dziennikrarzy. W sumie jestem naukowcem (z zawodu oraz uzyskanych kwalifikacji i dyplomów) jak i dziennikarzem (z racji dzialności dziennikarskiej i legitymacji zawodowej). Dostrzegam dużo podobieństw obu zawodów. I naukowcy i dziennikarze starają się obiektywnie opisać świat i opowiedzieć (zakomunikować) innym o tych odkryciach, spostrzeżeniach. W obu zawodach dąży się do obiektywizacji. Nauka jednakże ma lepiej dopracowaną metodologię. W sumie łatwiej zostać dziennikarzem niż naukowcem. W sensie formalnym.

W kodeksie etyki dziennikarskiej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich odlaneźć można potwierdzenie powyższego porównania dziennikarzy do naukowców "(...) zadaniem dziennikarzy jest przekazywanie rzetelnych i bezstronnych informacji oraz różnorodnych opinii, (...) wolności słowa i wypowiedzi musi towarzyszyć odpowiedzialność za publikacje w prasie, radiu, telewizji czy Internecie, (...) dobro czytelników, słuchaczy i widzów oraz dobro publiczne powinny mieć pierwszeństwo wobec interesów autora, redaktora, wydawcy lub nadawcy. (...) Informacje należy wyraźnie oddzielać od interpretacji i opinii. (...) Informacje powinny być zrównoważone i dokładne, tak by odbiorca mógł odróżnić fakty od przypuszczeń i plotek, oraz powinny być przedstawiane we właściwym kontekście i opierać się na wiarygodnych i możliwie wielostronnych źródłach. (...) Opinie mogą być stronnicze, ale nie mogą zniekształcać faktów i być wynikiem zewnętrznych nacisków. (...)  Opracowanie lub skrót informacji, wywiadu czy opinii nie może zmieniać ich sensu i wymowy; materiały archiwalne i rekonstrukcje zdarzeń przedstawiane w mediach elektronicznych powinny być odpowiednio zaznaczone. "

Nauka jednakże w dążeniu do obiektywizmu wypracowała specyficzny język. Publikacje naukowe mają być napisane przede wszystkim tak, aby ułatwić odróżnienie faktów, obserwacji od ich interpretacji czy przypuszczeń. Temu podporządkowana jest struktura typowej publikacji (wyraźnie oddzielony wstęp, materiał i metody, wyniki i dyskusja). Ten obiektywizm odbywa się często kosztem estetyki. Dlatego zdecydowana większość publikacji naukowych jest literacko nudna. Ciężko je czytać bez ciekawości i silnej wewnętrznej motywacji.

Dziennikarze przekazują swoje odkrycia przeciętnemu odbiorcy. Muszą więc dbać o estetykę języka. Bardzo często spieszą się z opublikowaniem. Po pierwsze jest to wynik konkurecji (pęd do bycia pierwszym) oraz efekt zajmowania się tematami aktualnymi, bieżącymi, które szybko tracą świerzość. Pośpiech stoi w sprzeczności z obiektywizmem. Naukowcom także się to zdarza, w pogoni za sławą i palmą pierszeństwa.

Ale komunikaty naukowe i naukowe opowieści to nie tylko standardowe publikacje naukowe czy akademickie wykłady. Naukowcy sięgają także po bardziej estetyczne formy przekazu w postaci esejów czy książek popularnonaukowych. To inny rodzaj przekazywania wiedzy, zbliżający do dziennikarstwa. Blog naukowy byłby tylko kolejną formą przekazu.

Na koniec odwołam się do ojca-założyciela Oświecenia i współczesnej nauki - Franciszka Bacona: "Uczony powinien bez obawy sięgać po wszelkie dostępne formy literackie i środki stylistyczne: aforyzm, metaforę, przypowieść, analogię czy bajkę*, które pomogą mu plastycznie przekazać prawdę czytelnikowi."

Jednym słowem nie tylko wiele łączy dziennikarzy i naukowców ale jedni i drudzy mogą się od siebie wiele nauczyć: dziennikarze od naukowców metodologii i obiektywizmu, naukowcy od dziennikarzy komunikatywności i piękna przekazu.

Dlaczego piszę tego bloga? Bo piszę w ogóle, bo ułatwia procesy myślowe i porządkuje myśli, bo ćwiczy w komunikatywnym przekazie, bo uczy piękna języka. Piszę bo jestem naukowcem i dziennikarzem zarazem (a więc opowiadam o świecie wokół nas).

Czasem mój blog odwiedzają wirtulane tłumy, po kilka tysięcy wejść dzienie. To trochę peszy (choć i cieszy). Peszy, bo jestem dyslektykiem i robię sporo błędów. Poprawiam, poprawiam i wciąż znajduję nowe lub ktoś życzliwie podpowiada. Czym innym jest kameralne blogowanie, czym innym publiczne pisanie, ze świadomością, że wielu przeczyta...

* Bajkę rozumiana jako formę opowieści, formę uogólnienia a nie kłamstwo, nieprawdę - bo i tak w potocznym rozumieniu traktujemy "bajki".

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci