![]() |
Blog > Komentarze do wpisu
Pulaki z Wilni, Europa bez granic i unikalny klimat miasta
Tutejskość w Europie coraz bardziej się zagnieżdża. Coraz więcej społeczności lokalnych poszukuje swojej niepowtarzalnej tożsamości i identyfikacji. Burzy to stare, skostniałe nacjonalizmy. Nie tylko młode pokolenie Warmiaków poszukuje swojej warmińskości. Niedawno znalazłem blog a potem "mordościenkową" stronę Pulaków z Wilni. Mordościenka - to ich określenie na Facebook. Stworzyli ją młodzi Polacy z Litwy. Piszą tak, jak mówią w domu i na podwórku. Poza gwarą znają polski, litewski, najpewniej i rosyjski oraz angielski. Używają (i ożywiają) gwary wcale nie dlatego, że nie znają języków lub są niewykształceni. Mają duże poczucie humoru i nie mają kompleksów. Mają dość traktowania jako gorszych Polaków z Kresów, mają dość bycia gorszymi "Litwimami". Chcą być sobą. Wilno to dla nich stolica Pulaków. Gwara jest czymś żywym. Ciągle się zmienia, zwłaszcza w regionach pogranicza z ciągle zmieniającymi się wpływami. Sam mam rodzinę na Kresach i widzę, że każde pokolenie mówi trochę inaczej. I to jest piękne i autentyczne. Kocham Europę bez granicy. Żeby pojechać do Wilna, wcale nie muszę "zdobywać" tego miasta czy przesuwać granic. Wsiadam do autobusu i bez paszportu jadę. Bo Europa jest przede wszystkim wartością, jest solidarnością i pięknem w różnorodności, oryginalności, niepowtarzalności. A teraz mogę jeszcze łatwiej - poprzez FB kontaktować się z ludźmi, posłuchać gwary i unikalnego, kresowego dowcipu.
Wilno to miasto pełne wielokulturowego humoru i miasto atystów. Marzyłbym, aby Olsztyn zmierzał w takim kierunku. Tym co przyciąga turystów i cieszy mieszkańców są... niebanalni ludzie. Jutro mam zajęcia na studium podyplomowym. Jedna ze słuchaczek przyjeżdża... z Wilna. Europa stała się mała... a przez to wielka. Kocham taką Europę, gdzie sami swoi czują się u siebie. Globalizacja skutkuje większą różnorodnością i wzmacnia lokalność. Taki globlokalizm. piątek, 02 marca 2012, sczachor
|