![]() |
Blog > Komentarze do wpisu
Uniwersyteckie narzekanie na niski poziom studentówCzęsto spotykam się z narzekaniem, że teraz jest niskli poziom studentów. A skoro niski poziom, to lepiej takich nie przyjmujmy na studia. Wtedy od razu poziom kształcenia się podniesie. Czyli "bierzmy" tylko dobrych. W nawiązaniu do tego narzekania postawię pytanie "po co więc uniwersytet, na przykład w Olsztynie?". Studenci "dobrzy", to znaczy inteligentni, dobrze przygotowani do samodzielnego studiowania, pełni wewnętrznej ciekawości, ambicji i poszukujący... tacy studenci w każdych warunkach dadzą sobie radę i na każdym uniwersytecie. W takim kontekście w zasadzie nasz uniwersytet jest zbędny, zwłaszcza jeśli uwzględnimy coraz powszechniejszą naukę na odległość i łatwiejszą komunikację międzyludzką i dostęp zarówno do zasobów bibliotecznych jak i "zagranicznych" profesorów on-line. "Dobrzy studenci" i bez nas sobie poradzą - w tym sensie jesteśmy im zbędni lub co najwyżej mało potrzebni. A słabi? To znaczy tacy z deficytami, zaniedbani społecznie, z brakami edukacyjnymi bez własnych zainteresowań, bez wyraźnych ambicji, bez sprecyzowanych zainteresowań, nie umiejący uczyć się samodzielnie, poszukiwać i pytać. Takich nie przyjmujmy, bo strasznie z nimi trzeba się namęczyć a i końcowy rezultat mizerny? No więc ci "słabi", jeśli ich odrzucimy, pójdą studiować gdzie indziej (na szczęście jest gdzie). W sumie więc im też nie jesteśmy potrzebni... Po co więc uniwersytet, np. w Olsztynie (lub innym małym mieście), ani dla dobrych (bo poradzą sobie bez nas) ani dla słabych (bo ich nie chcemy). A więc nasza rola w regionie wydaje się mizerna - to inni ksztacą nam kadry. Zlikwidować i żadnej straty społecznie dla regionu nie będzie... Takie dostrzegam konsekwencje narzekania i wybrzydzania na "słabych studentów"... Jako swoistego samousprawiedliwienia dla niezadowalających rezultatów edukacyjnych... Trafnie ujmuje to stare przysłowie "złej tanecznicy i falbana u sukni przeszkadza." Po co kształcić "słabych"? Aby byli mocni! Bo to jest misją uniwersytetu! Dać szansę rozwoju każdemu. Tak jak w szkole nauczyciele "męczą" się z uczniami niepełnosprawnymi, dyslektykami, ADHD itd. A że więcej się trzeba nad "słabym" napracować, to już inna kwestia. Po prostu oprócz wysiłku potrzeba też i podnoszenia swoich własnych kwalifikacji zawodowych. W gruncie rzeczy, narzekanie na "słabych" studentów jest przyznawaniem się do własnej nieudolności i nieporadności w aktualnych warunkach gospodarczych i cywilizacyjnych. Każdemu, nawet temu "najsłabszemu", temu co miał "pod górkę do szkoy", daleko był od wartościowych zasobów cywilizacyjnych, z dalekiej wsi, "gdzie wrony zawracają, a diabeł mówi dobranoc", do efektywnego funkcjonownia we współczensej gospodarce pośród wielu umiejętności potrzebne jest rozumienie świata. Misją uniwersytetu jest nauczyć rozumienia otaczającego nas świata. Misją uniwersytetu - także tego na dalekiej prowincji - jest tworzyć warunki do rozwoju, a nie szczegółowo i drobiazgowo układać plan lekcji (zajęć obowiązkowych) i sprawdzać obecność. Kampania wyborcza na UWM za pasem a jakoś nie widać dyskusji programowych, debat nad wizjami przyszłości, nad misją uniwersytetu, nad planami rozwoju i odnalezienia się w dobie niżu demograficznego, głębokich i dalekosiężnych zmian społecznych i edukacyjnych, zmian sposobu komunikowania się w społeczeństwoe cyfrowym. Czyżby nic ważnego nie należało robić, niczego zmieniać - bo przyszłość jest tylko przedłużeniem teraźniejszości? Czy dyskuje "przedwyborcze" całego środowiska akademickiego mają ograniczać się do narzekania na "słabych studentów i niski poziom kandydatów"? Ani w mediach uniwersyteckich, ani debat w przestrzeni kortowskiej, ani w mediach ogólnodostepnych żadnych powazniejszych dyskusji? Dyskutować nie ma oczym czy nie ma komu? Nie kandyduję do żadnych władz uczelnianych ani wydziałowych. Pytam jako pracownik uniwersytectu i mieszkaniec regionu... sobota, 18 lutego 2012, sczachor
Komentarze
Gość: zaciekawiony, ebu226.internetdsl.tpnet.pl
2012/02/19 12:39:22
Znam to przysłowie w innej wersji "Złej tanecznicy przeszkadza rąbek u spódnicy". A dla słabych studentów zaporą są wymogi zaliczeń, przez co odpada większość tych, co trafili tam przypadkiem. Na moim roku ze 128 osób zostało 50.
2012/02/19 16:09:41
Tak duży odsiew? To znaczy jest z czymś problem. Może z nieadekwatną (mylącą) informacją, bo aż tak dużo trafia "niezainteresowanych" - tak jakbyśmy my sami byli zmyleni widząc w sklepie meblowym pieczywo (nie kupimy, skoro przyszliśmy po szafę). A może problem z kształceniem, skoro tak dużo studentów nie przyswaja wiedzy? Może ona jest po prostu źle i nieefektywnie podawana. Nie jest to oczywiście z mojej strony sugestia obniżania wymagań i przepuszczania każdego.
|
Pozdrawiam, ale btw gratuluję podejścia.