![]() |
Blog > Komentarze do wpisu
Koniec, co końcem nie jest?
Koniec jest początkiem. Koniec nie jest końcem (przynajmniej nie zawsze), a w zasadzie jest zmianą, jest początkiem czegoś nowego. Taki wniosek wysnuć można z obserwacji życia biologicznego. Bo nic w przyrodzie nie ginie a jedynie się zmienia, transformuje, przekształca. Wszystko zależy oczywiście od punktu widzenia i perspektywy. Śmierć organizmu, na przykład w czasie mroźnej zimy, dla zainteresowanego jest końcem ostatecznym. Ale jest i szansą dla innych organizmów, konkurujących o zasoby. Śmierć jelenia jest posiłkiem dla wilka, jest więc dla niego przetrwaniem. Na początku istnienia biosfery na Ziemi, kiedy mikroorganizmy rozmnażały się wyłącznie przez podział, nie było naturalnej śmierci ze starości. Dopiero płciowość przyniosła śmierć (ze starości), już nie podział i wieczne trwanie czy nieustany wzrost ale zaprogramowany koniec życia osobnika. Chyba że śmierć od następstw nieszczęśliwych wypadków, w „szponach i kłach drapieżnika” (bo przecież małe mikroorganizmy nie maja kłów czy pazurów) czy z głodu. Rozmnażanie płciowe to przede wszystkim rekombinacja i tworzenie nowego od początku. Przeorganizowanie w obliczu niesprzyjających warunków środowiska. W tym sensie zaprogramowana śmierć ze starości jest biologicznym postępem, umożliwiającym szybkie dostosowanie się do zmian. Koniec jako biologiczna innowacyjność. Nie wyda ziarno plonu, póki samo nie obumrze. Odradzanie się od nowa, bez bagażu błędów, bez nieustannego naprawiania zepsutych fragmentów. Ciągłość poprzez śmierć i narodziny, koniec i początek. W zwartym lesie trudno jest młodym siewkom wyrosnąć: dostęp do życiodajnego światła zasłonięty jest przez duże drzewa. Nie ma miejsca na wzrost i rozwój. Siewki umierają za młodu, nie dojrzewając i nie udowadniając światu swoim możliwości i swojej wartości. Gdy przewraca się drzewo-olbrzym, spróchniały ze starości lub rażony piorunem lub wywrócony wichurą, tworzy się luka leśna. Upadający olbrzym zwalnia innym małym drzewkom miejsce do wzrostu. Nie zasłania światła, nie zabiera soków odżywczych. Pozwala innym się okazale rozwinąć. Śmierć starzejącego się olbrzyma to szansa na rozwój innych. A więc zwolnić miejsce innym, dać im szansę. Umieć wyczuć ten właściwy czas… Na kanwie rozważań biologicznych doszedłem do refleksji o swojej, publicystycznej obecności na łamach Wiadomości Uniwersyteckich. Najpierw, od 2005 roku, pisałem felietony do Gazety Uniwersyteckiej. Później, od grudnia 2007 r., do Wiadomości Uniwersyteckich, od czerwca 2008 pod nazwą „z Kłobukowej dziupli”. W sumie w ciągu kilku lat powstały 82 krótkie teksty. Ja się sporo nauczyłem, przede wszystkim zwięzłych wypowiedzi. Przecież 3000 znaków to tak niewiele! Prawie jak abstrakt lub streszczenie w publikacji naukowej. Ciągle bolała ta niemożność pełnego i obfitego gadulstwa. To była dobra dla mnie szkoła. Pora zrobić miejsce innym. Lepiej odejść w dobrej pamięci niż zanudzić i uprzykrzyć się zbyt długą obecnością. Pora dać szansę innym na ciekawe wypowiedzi i uniwersyteckie rozważania. Przecież tak wielu na uniwersytecie a tak mało stron w Wiadomościach! Poza tym, mam takie wrażenie, że ostatnio za dużo mnie w mediach. Pora dać innym odpocząć od siebie (w Wiadomościach Uniwersyteckich). Przynajmniej ograniczyć swoją aktywność. Żeby nie mówić dla samego mówienia, ale tylko wtedy, gdy ma się coś sesnownego do powiedzenia. Koniec dla jednego, to początek dla innego. Nie ma ludzi nie zastąpionych. A gdy się nie wie, kiedy skończyć w porę, to odchodzi się ze znacznie mniejszym fasonem. Sztuką jest jednak rozpoznać właściwy moment, nie za wcześnie i nie za późno. Łudzę się, że mnie się to uda… Wszystkie podobieństwa do innych osób czy zdarzeń są przypadkowe, ale zamierzone. Bo tylko wtedy uogólnienie ma jakąś wartość, gdy da się zastosować do nieznanego wcześniej przypadku szczegółowego. (rozszerzona nieco wersja felietonu, wysłanego do lutowego numeru Wiadomości Uniwersyteckich). niedziela, 05 lutego 2012, sczachor
Komentarze
piotrpanek
2012/02/05 15:48:39
Pamiętam, że był to wynik kopania się z koniem i się nie dziwię decyzji, ale przypomniało mi się, jak skończyłeś pisanie w Wikipedii. No i jest luka hydrobiologiczna, której nie ma kto zapełnić. Jakoś nie pojawiły się siewki hydrobiologów rozwijających hasła powstałe w projekcie Lega.
2012/02/05 18:19:11
Co do Wikipedii - przynajmniej nie ma kopania się z koniem. Zostały natomiast pomysły co do wolnej wiedzy i projekty zespołowego tworzenia treści. Realizuję je gdzie indziej. Czyli w przyrodzie nic nie ginie.
|