Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Owady, ochrona przyrody a sprawa ACTA, SOPA i PIPA

sczachor
Jak to mądrzy ludzie mówią diabeł tkwi w szczegółach a piekło wybrukowane dobrymi intencjami. Nie wystarczy chcieć dobrze, trzeba jeszcze pomyśleć o ewentualnych, nieprzewidzianych konsekwencja.

Dobrym przykładem jest prawo dotyczące ochrony środowiska. Jakiś czas temu wyszło rozporządzenie i ustawa, m.in. zabraniające fotografowania zwierząt w miejscu rozrodu. Zapis ten przygotowano głównie w oparciu o duże ssaki i ptaki. Dla tych zwierząt zapis był logiczny i sensowny.Wynikał z dobrych intencji i wiedzy (fotograf zbliżający się do gniazda dużego ptaka może skutecznie zniszczyć lęg). Ale jaki jest sens zakazu fotografowania ważki, chruścika czy innego owada w miejscu rozrodu, czyli lotów godowych nad rzeką czy jeziorem? Absurd. W żadnym wypadku nie sprzyja ochronie wspomnianych gatunków a utrudnia życie. Piszący te akty prawne myślał o ssakach a głównie ptakach. Ale kategoria "zwierzęta" w sensie zoologicznym jest większa. Jak postanowiliśmy doraźnie wybrnąć z tego absurdu? Po prostu odwoływać się do potocznego rozumienia zwierzęcia. No bo są zwierzęta... oraz ptaki, ryby, owady. Zatem w potocznym rozumieniu owad to nie zwierzę:). Na szczęście poprawiono i doprecyzowano prawo.

Teraz jesteśmy świadkami prób ukrócenia piractwa internetowego. Ale akty prawne tworzone są pod potrzeby oprogramowania i muzyki. Tyle tylko, że jako prawo autorskie rozszerzane jest na tradycyjne formy, w tym słowo pisane i działalność naukową. Dochodzi do absurdalnych rozwiązań. Nie dziwi więc społeczny bunt przeciw ACTA, SOPA czy PIPA. Przecież internautom nie chodzi o legalizację piractwa i nielegalnego obrotu dziełami autorskimi. Chodzi o dobre prawo. Prawo, które nie będzie otwierało furtki dla inwigilacji, blokowania internetu czy kneblowania działalności naukowej i upowszechniania wiedzy. Nie możemy pozwolić sobie na zaanektowanie naszej niepodległości intelektualnej.

W ochronie praw firm komputerowych, fonograficznych czy filmowych nie można wylewać dziecka z kąpielą. Wiedzy nie można opatentować. Tak jak nie można opodatkować powietrza czy dostępu do wody. 

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci