Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Blogi a stan czytelnictwa, czyli o tym że i tak więcej czytamy!

sczachor

Być może Polacy mniej książek czytają (a czy dawniej czytali więcej? Wątpię!), ale za to więcej piszą. Piszą teksty krótkie, smsy, blogi. Zamiast tasiemcowych powieści powstają krótkie aforystyczne*, czy mottowate* teksty, krótkie okolicznościowe wierszyki, połączenie obrazu z tekstem (np. typu demotywatory). Zupełnie nowy rodzaj ekspresji, w dużym stopniu jest to ekspresja artystyczna.

„Blogi i blogowanie to niezwykłe zjawisko socjologiczne XXI wieku, w którym Polska zajmuje wysokie trzecie miejsce. W tym wirtualnym świecie przeważają pamiętniki, jednak obok blogów książkowych żaden Internauta nie może przejść obojętnie”. (Cytat stąd wzięty)

W dniu 27 czerwca 2011 w serwisie blox.pl mój blog uplasował się na 74 pozycji, wśród najczęściej czytanych (spośród 235769 innych blogów z tej przestrzeni blogowej). Samych blogów, pisanych przez Polaków jest dużo więcej. Siedemdziesiąta czwarta pozycja to z pewnością bardzo wysoka „poczytność”, ale raczej jest to chwilowe. Klikalność się zmienia. To, że ktoś kliknął, zwabiony tytułem wpisu, nie znaczy, że przeczyta do końca. Są zapewne i stali czytelnicy – z nimi jest możliwy dialog nie tylko poprzez komentarze. Możliwa jest stymulacja i próba kontynuacji, dopowiadania. Ślady stałego czytelnictwa odnajduję czasem przypadkowo w różnych miejscach, zakładkach, czy „polecanych” miejscach.

Blogi są jak gazety - przemijające. Trwałości szukamy w papierowych książkach. Czytanie z monitora ma coś z pośpiechu, przeglądania. Książkę czytać można spokojniej, łatwiej się skupić i przyswajać znacznie dłuższe teksty i trudniejsze fragmenty (trudniejsze, bo wymagające pozaksiążkowego „domyślenia”).

Co czytam najchętniej? Literaturę faktu. Po pierwsze książki historyczne i regionalne. Szukam w nich odpowiedzi skąd się wziąłem, próbuję uzupełnić swoje poszukiwania genealogiczne Czachorowskich z Czachorowa (a także po kądzieli) w znacznie szerszej perspektywie. Ponadto szukam identyfikacji europejskiej i regionalnej. Dzięki tym lekturom czuję się Warmiakiem z ponad 500 letnią tradycją. Po drugie sięgam do książek biologicznych, entomologicznych i ekologicznych. To jest związane z zawodem i zainteresowaniami. Sięgam po wspomnienia, biografie i autobiografie naukowców (szukam odpowiedzi czy jestem typowy czy nietypowy), szukam śladu i głosu mojego pokolenia oraz mojego zawodowego klanu. I po trzecie sięgam do książek filozoficznych (w tym teologicznych), w szczególności dotyczących filozofii przyrody. To taki mój dialog z samym sobą i moimi pytaniami o świat. A po czwarte czytam literaturę piękna, tę klasyczną jak i współczesną. W jakiejś części to rozrywka… ale i próba dowiedzenia się o świecie realnym poprzez pryzmat innego języka, innego sposobu opowiadania o tej rzeczywistości.

Chyba nie czytamy mniej niż nasi rodzice czy dziadkowie. Po pierwsze dlatego, że więcej jest umiejących pisać i czytać (analfabeci nie czytali). Po drugie książek jest więcej, łatwiejszy do nich dostęp i są relatywnie tańsze niż kiedyś (albo my jesteśmy znacznie bogatsi). I po trzecie wreszcie czytanie odrywa się od papieru. Czytamy więcej liter z wyświetlaczy komórkowych i ekranów komputerowych. Sam w domu nie mam już miejsca na książki i coraz poważniej zastanawiam się nad e-bookami. Ogromna oszczędność miejsca. Tylko jakoś nie mogę się przełamać. Fizyczny kontakt z drukowaną książką z zapachem papieru, estetyką ilustracji jest jakiś romantyczny. Trudno mi się rozstać…

A zatem mierzenie czytelnictwa liczbą sprzedanych książek w księgarniach nie jest wiarygodne. Bo nie tylko czytamy to, co kupimy w formie papierowej. Nie można czytelnictwa mierzyć także liczbą wypożyczeń w bibliotekachaz dwóch powodów: mamy więcej własnych książek i jest mniej bibliotek, zwłaszcza na wsiach i na prowincji.

Na fotografii zdjęcie z olsztyńskiej kawiarni. Zachęca do spokojnego, prowincjonalnego czytelnictwa, niepodal kwiaciarni i przepływających turystów. Lubię takie miejsca.

* takie tam słowotwórstwo, w próbie opisanie nowych zjawisk.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci