Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Chruścik inwazyjny spowodował zakaz kąpieli w Jez. Kortowskim co najmniej na rok

sczachor

Odkrycie niezwykłych organizmów inwazyjnych w Jeziorze Kortowskim spowoduje wprowadzenie zakazu kąpieli przynajmniej przez najbliższe lato. W litoralu Jez. Kortowskiego odkryto w ostatnich dniach niezwykły gatunek inwazyjny – chruścika Ironoquia dubia (Trichoptera, Limnephilidae) o polskiej nazwie wiele mówiącej – chochlik psotny.

Chochlik psotny, postać dorosła, fot. Andrzej Kosecki

Z samym chruścikiem i jego larwami żyjącymi w wodzie nie byłoby może wielkiego problemu. Ale gatunek ten przyniósł ze sobą mikroorganizmy groźne dla zdrowia człowieka. Tak bywa z gatunkami inwazyjnymi, że są biologicznymi wektorami dla różnych pasożytów. W przypadku Jez. Kortowskiego rozpoczęto badania, mające wyjaśnić czy chodzi o pasożytnicze pierwotniaki, grzyby czy bakterie. W tej chwili nie jest to jeszcze jasne. Cała sprawa wyszła po niedawnym przypadku zachorowania i podrażnienia skóry u kilkorga osób, które zanurzyły dłonie w rozmarzniętym już Jeziorze Kortowskim. Zgłoszenie z Sanepidu i ze szpitala spowodowało dokładniejsze badania olsztyńskich naukowców. Właśnie intensywnie trwają prace terenowe i laboratoryjne.

Okazało się, że chorobotwórcze mikroorganizmy zostały zawleczone przez larwy owada wodnego – chruścika. Najprawdopodobniej winowajcą jest Ironoquia dubia.

Kiedy niecałe dwa lata temu spotkałem chruścika Ironoquia dubia w jeziorze lobeliowym na Pomorzu, to się wielce zdziwiłem. Chruścik ten zasiedla wody bieżące i to dość specyficzne, bo śródleśne. W jeziorze nigdy wcześniej nie był notowany. Badania jeziora Głęboczko (bo tam ten chruścik mnie zadziwił) wskazały na jakąś małą ekologiczną katastrofę i pojawienie się tego gatunku niejako w próżni środowiskowej. Być może podobne zjawisko ekologiczne zaszło i w przypadku Jeziora Kortowskiego. To właśnie próbują wyjaśnić ekolodzy z olsztyńskiego uniwersytetu. Równie ważnym zadaniem jest opracowanie metody pozbycia się tegoż chruścika z Jez. Kortowskiego jak i pozbycie się pasożytniczych mikroorganizmów. Jedno jest pewne – będzie zakaz kąpieli i być może wędkowania oraz sportów wodnych. Studenci na najbliższy rok będą musieli zrezygnować ze swojego zwyczaju wynoszenia na drzwiach świeżo upieczonych magistrów i wrzucania do jeziora.


Z ostatniej chwili: to powyższe to był tylko dowcip prima aprilisowy, uknuty wspólnie z Radiem UWM FM. Zaraz idę do radia, aby ujawnić psotny dowcip (ciekawe czy ktos dał sie nabrać?). To znaczy nie prawdą jest, że chruścik Ironoquia dubia jest gatunkiem inwacyjnym i obcym - to nasz rodzimy. I nie występuje w Jez. Kortowskim i nie przyniósł ze sobą chorobotwórczych mikroorganizmów. Jezioro Kortowskie jest (chyba) bezpieczne - nie słyszałem o żadnych zachorowaniach w ostatnich dniach:). Na zdjęciu także nie jest chruścik tylko motyl :).

Reszta to prawda, taki chruścik w Olsztynie jest, zasiedla strumienie w Lesie Miejskim. I jego polska nazwa to.... chochlik psotny. Stwierdzony został także przeze mnie w Jez. Głęboczko (lobeliowe) na Pomorzu - i jest to chyba rzeczywiscie efekt wchodzania w pustkę po małej "katastrofie" ekologicznej. Groźne są także gatunki inwazyjne, a tych mamy w kraju sporo. Czyli w tym żarcie pierwszokwietniowym było sporo ziarenek prawdy.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci