Menu

profesorskie gadanie

Pisanie i czytanie ułatwia myślenie. Pogawędki prowincjonalnego naukowca, biologa, entomologa i hydrobiologa. Wirtualny spacer z różnorodnymi przemyśleniami, w pogoni za nowoczesną technologią i nadążając za blaknącym kontaktem mistrz-uczeń. I o tym właśnie chciałbym opowiadać. Dr hab. Stanisław Czachorowski prof. UWM, Wydział Biologii i Biotechnologii.

Dlaczego naukowcy lubią bajki?

sczachor

Nie tylko naukowcy lubią bajki. A lubimy bajki za ich... prawdziwość! Fikcja jest tylko ozdobnikiem i formą uogólnienia. Bajka niby opisuje (opowiada) jakiś konkretny przypadek, ale dzięki fikcyjności postaci, dzięki "bajkowości"-nierealności fikcja jest formą przedstawiania prawa ogólnego, formą uogólnienia.

Nie każda bajka jest prawdziwa. Jeśli nie ma w sobie ogólnego przekazu, jeśli nie ma w sobie próby ogólnego opisu świata w jakimkolwiek fragmencie, jest tylko fantazją, opowieścią jednostkową, szybko przemijającą beletrystyką. Przysłowiowe ziarno prawdy w bajce jest właśnie tym uogólnieniem, jakąś prawdą ogólną, którą łatwo zastosować do różnych konkretnych przypadków. Tak jak prawo fizyczne. Wzór możemy wykorzystywać do rozwiązywania dowolnego przypadku konkretnego, za każdym razem innego.

Na przykład bajka o królewnie i siedmiu krasnoludkach. Występuje zła królowa (macocha) i magiczne lustereczko. "Lustereczko przecie, powiedz kto jest najpiękniejszy na świecie?". A gdy się królowa dowiaduje, że ktoś inny... to wysyła siepaczy, aby zgładzić piękniejszą królewnę i w ten sposób stać się "najpiękniejszą" (poprzez eliminację konkurentów). Czyż nie jest to tzw. polskie piekiełko? Czy dzisiaj w urzędach, korporacjach, różnych zespołach ludzkich - nawet na uniwersytetach! -  nie postepują tak różni ludzie, eliminując wydumaną konkurencję?

Można oczywiście ogólną prawdę o wrogim eliminowaniu lepszych od siebie opisać językiem socjologicznym czy psychologicznym. Wyjdą z tego grube tomy. Bajka jest krótka, przemawia analogią i obrazem. Jest więc jakim abstraktem, systetycznym ujęciem szerszego opracowania. Tyle tylko, że interpretacja bajki jest trudniejsza. Nie każdy i nie od razu odkryje ukryte "ziarno prawdy". Natomiast język naukowy, mimo rozwlekłości, nudy i wielości terminów, jest już dużo bardziej jednoznaczy. Aczkolwiek wielu czyta... i tak nie rozumie albo nie chce "zobaczyć" bo emocje przeszkadzają.

Być może bajka powinna poprzedzać obszerniejszy tekst naukowy, być swoistym zwiastunem, abstraktem, wstępem do dokładniejszej, naukowej opowieści. Dwie różne formy opowieści tego samego, tej samej rzeczywistości, tych samych praw przyrodniczych w szerokim sensie.

Jest więc bajka naukowa formą przedstawiania praw ogólnych. Dlatego naukowcy lubią bajki... opowiadać :).

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci