Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Ukropek

sczachor

Jesienne wieczory skłaniają do picia gorących napojów. Powszechna stała się herbata i kawa. Ale przecież dla narodów południa czymś dziwnym i niecodzienym jest picie ciepłego i gorącego - oni wolą soki, wodę, wino, a gorąca herbata tylko dla chorych. Pamiętam zdziwienie młodego Hiszpana, który przyjechał późną jesienią do nas na staż. Dziwił się, dlaczego gdzie nie przyjdzie częstują go od razu herbatą lub kawą. Ale po kilku miesiącach pobytu sam o te gorące napitki prosił :).

Hertaba i kawa uratowały Europę od plagi pijaństwa. Teraz na szczęście mamy czystą wodę i najprzeróżniejsze soki, o gazowanych napojach nie wspominając.

Ale jak było kiedyś z tymi gorącymi napojami? Zupa - też w naszej tradycji kulinarnej jest głęboko zakorzeniona. Kiedyś myślałem, że tylko z biedy, ale może jej popularność tkwi w "ciepłocie" ? Gotowanie wody to po pierwsze pozbywanie się pasożytów i chorobotwórczych bakterii, po drugie być może z chłodnego klimatu wynika.

Najpierw zaintrygowała mnie bawarka (Bawarka i czajnik), a teraz intryguje mnie tytułowy ukropek (skan z książki kucharskiej Marii Disslowej). Pod tą nazwą w starej książce kucharskiej znalazłem bawarkę i zalewanie wrzątkiem mleka lub śmietanki (ta druga pożywniejsza bo więcej tłuszczu). W dawnych czasach studenckich i licealnych poza herbatą (kawa była droga, a zbożowa nie tak smaczna) do dyspozycji było zalewanie wrzątkiem kostki rosołowej. Teraz znacznie większe bogactwo gorących kubków, rosołków, zupek w kubeczku : wystarczy nalać wrzączej wody z czajnika (samowary tylko elektryczne, ale i te wyszły z użycia).

W internecie znalazłem informacje o beskidzkim ukropku czyli omaszczonym wrzątku z chlebem. Według przepisu p. Teresy Pietrzyckiej z gminy Brzostek ukropek przygotowuje się następująco:

Zagotować 2 litry wody, wrzucić 3 ząbki czosnku – zagotować, zagęścić mąką i śmietaną, posolić do smaku, usmażyć kawałek słoniny i omaścić ukropek. Podawać z pieczywem.

Biedny za bardzo nie ma czym tego wrzątku "okrasić", czy to mąką, czy to śmietaną. Nazwa ta sama co u Disslowej ale nieco inaczej przyrzadzane. I na dodatek nazywa się zupą. Czy podobieństwo nazw jest przypadkowe czy wynika z tradycji i pochodzenia od tego samego kulinarnego wytworu?

Ale dalej nurtuje mnie prekursor czajnika i imbryka. Może dzban, dzbanek lub po prostu garnek? Dziubek od czajnika czy imbryka zapewne po to, żeby wygodnie nalewać do wykwintnych filiżanek i kubków. A może "przodkiem" gorącej herbaty czy kawy była zwykła gorąca zupa, gotowana w garnku? Czy nasi średniowieczni (i dawniejsi) przodkowie gotowali jakieś ziołowe herbatki (bo herbaty sensu stricte jeszcze nie znali) ?

Archeologia smaków i kuchni, to jak w paleobiologii odtwarzanie wyglądu zwierzęcia po jego skamieniałych śladach - wnioskowanie pośrednie i ciągłe domysły.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • Gość: [panek] 178.73.49.*

    Ale jeszcze bardziej na południe na Saharze znowu wraca gorące picie, tylko zamiast herbaty raczej mięta. To z kolei ma podobno chronić przed szokiem termicznym dla gardła.

  • sczachor

    Pija bardzo esencjonalne, "siekierowate". I nie w takich ilościąch jak u nas :).

  • Gość: [Joanna Drobakowna] *.cust.tele2.no

    Nie mogę dodać komentarza na FB, ale Bawaria to najobrzydliesze coś co próbowałam pić. Nigdy więcej. Widocznie drzemie we mnie facet. :/

  • Gość: [Joanna Drobakowna] *.cust.tele2.no

    Bawarka a nie Bawaria, podpowiadaczu

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci