Menu

profesorskie gadanie

Nowy adres bloga https:profesorskiegadanie.blogspot.com

Bawarka, czajnik i dziedzictwo kultury niematerialnej

sczachor

Kultura niematerialna zostawia swoje materialne ślady. Tak jak ślady zwierząt odciśnięte na piasku, śniegu lub błocie (nawet skamieniałe) informują mniej lub bardziej precyzyjnie o zwierzęciu. Wnioskowanie jest jednak zawsze tylko pośrednie.

Bawarka, czyli herbata z mlekiem, sprowokowała mnie do sięgnięcia po stare książki i poszukiwania nie tylko lingwistyczne. Rzecz z pozoru prosta okazała się skomplikowana. Po pierwsze skąd nazwa bawarki, po drugie czy to herbata z mlekiem, czy mleko z herbatą? Wgłębianie się w te zawiłości przypomniały, że kultura niematerialna zmienia się ale i zachowuje swoją ciągłość. Podobnie jak gatunki i ekosystemy. Ale do rzeczy.

Maria Disslowa, w książce kucharskiej z 1935 r., opisuje ukropek (bawarka) jako napój sporządzony z połowy szklanki śmietanki i połowy szklanki wrzącej wody oraz kawałka cukru (wtedy powszechny w użyciu był cukier w głowach, więc się go najczęściej w kawałku brało do ust i popijało – zbyt długo trzeba byłoby czekać na rozpuszczenie w filiżance z herbatą ). Ale sam przepis wskazuje na fakt, iż pierwotnie bawarka (ukropek) nie była sporządzana na bazie herbaty. No cóż, herbata w naszej środkowoeuropejskiej kulturze pojawiła się stosunkowo niedawno. Najprawdopodobniej nazwanie herbaty z mlekiem jako bawarki wywodzi się z gorącego napoju zwanego ukropek. Potwierdzałby to Słownik poprawnej polszczyzny PWN z 1980 r., w którym bawarka to regionalne określenie na „osłodzony napój z wody lub herbaty i mleka”. Podobnie definiuje bawarkę (pomijając Bawarkę jako mieszkankę Barwarii) Mały słownik języka polskiego PWN z 1989 (wyd. I z 1969).

Sądząc po synonimie z ukropkiem oraz definicjach słownikowych, słowo bawarka pochodzi od war, warzyć (gotować, wrzątek) a nie od Bawarii. Według innych opinii znalezionych w Internecie,  bawarka to określenie utworzone od słowa "rozbawiać" (pomieszać, rozcieńczyć) innym płynem, w niektórych regionach mówi się np. zupę rozbawić śmietaną. Żadnego związku mlecznej herbaty z Bawarią nie udało mi się znaleźć, jest więc on pozorny i wynika z podobieństwa słownego a nie związku kulturowego.

Maria Disslowa (M. Disslowa, Jak gotować. Wyd. Epoka, Warszawa 1989 , na podstawie wydania pierwszego z 1935 r.), zaleca podawanie ukropka (bawarki) na śniadanie, zwłaszcza osobom chorym i dzieciom (jako napój smaczny i pożywny). Rozbawianie, rozcieńczanie śmietanki wodą wydaje się współcześnie dziwaczne. Ale co pili nasi przodkowie, gdy nie było jeszcze u nas ani kawy, ani herbaty? Może tak samo pożywne jak mleko z masłem i miodem? A gorący napój już swoją temperaturą rozgrzewał.  Bawarka byłaby więc gorącą rozbawioną (w sensie rozcieńczonia, zmieszania) śmietaną lub mlekiem (dolanie gorącej wody zamiast gotowania mleka czy tym bardziej śmietany byłoby mniej pracochłonne). W sam raz dla osłabionych i chorych. Czy dlatego pojawił się powszechny współcześnie mit, że bawarka wzmaga laktację u karmiących matek? Może po prostu jest tylko pożywna i rozgrzewająca?

Współcześnie w Polsce bawarka to określenie na herbatę z mlekiem, parzoną na sposób angielski. W opracowaniu z końca XX w (M. Pempel, S. Pempel, Napoje na różne okazje. Poradnik barmana. Wyd. Spółdzielcze, Warszawa 1985) przepis na bawarkę wskazuje, że do gorącego mleka dolewa się napar herbaciany (na 1 szklankę mleka pół szklanki zaparzonej herbaty). W Internecie znaleźć można jednak i inne przepisy, informujące o dodawaniu mleka do herbaty. Anglicy obruszyliby się na takie „barbarzyństwo”. Co więcej, znaleźć można uzasadnienia naukowe, wskazujące, że dolewanie mleka do herbaty jest szkodliwe i powinno się jedynie dolewać herbatę do mleka (np. tu i tu)!

Sama zaś herbata to słowo łacińskie, określające trawę, ziele. Angielska tea wzięła się z południowo-chińskiego . Czy taki „obrót słowny” (w nawiązaniu do „obrót sprawy”)  wynikał ze szlaków handlowych czy przywiązania Polaków do łaciny? A może niechęci do rosyjskiego? Bowiem w rosyjskim czaj to herbata. Ale słowo to pochodzi z tureckiego czaj, a to z chińskiego cza (za Aleksandrem Brüknerem ze Słownika etymologicznego języka polskiego, Wiedza Powszechna 1974). Wychodzi więc, że nazwa czaju też z Chin do nas doszła, ale poprzez innych pośredników kulturowych niż do Anglików, stąd inaczej się nazywa.

Mamy więc herbatę i… czajnik (do parzenia czaju). Maria Disslowa proponuje nazwę „herbatnica”. Bardzo to logiczne, ale czy wtedy (poczatek XX. w., budowanie niepodległej Polski po półtorawiekowych zaborach)  było to słowo rzeczywiście powszechniej używane? Czy była to tylko maniera spolszczania (tak jak wszechnica zamiast uniwersytetu)? Dziś czajnikiem jest każde naczynie do gotowania wody na herbatę, kawę, rosołek z kostki, zupkę chińską itd. Nie ma już samowarów, kawiarek i herbatnic…

No dobrze, a jak się nazywało wcześniej naczynie do gotowania wody, kiedy nie znaliśmy jeszcze „czaju” czyli herbaty?

Według Słownika poprawnej polszczyzny PWN pod red. Doroszewskiego, czajnik - „naczynie zakryte z dziobkiem służące do gotowania wody i zaparzania herbaty; reg. takie naczynie, służące tylko do zaparzania herbaty”. Logiczniej byłoby mówić o czajniku jako naczyniu, w którym zaparza się herbatę, np. stawiając dodatkowo na samowarze lub gorącej płycie kuchennej. W naszym języku zarezerwowaliśmy na to słowo „czajniczek” vel „imbryczek”. W tym samym słowniku czajnik to inaczej imbryk. Ale Słownik wyrazów obcych PIW, z 1958 r. imbryk wywodzi z języka osmańsko-tureckiego oraz z arabskiego, gdzie oznacza dzban na wodę, naczynie na kawę, a współcześnie oznacza (u nas) naczynie do gotowania wody, zaparzania herbaty lub kawy. Byłby więc czajnik do herbaty a imbryk do kawy.

Z tych przydługich (jak na blog) rozważań wynika, że albo pierwotna nazwa na naczynie do gotowania samej wody nie istniała w ogóle (pojawiło się z kawą i herbatą), albo ta pierwotna nazwa została wyparta. Co i jak pili nasi przodkowie? Czy tylko wodę ze strumienia, studni i napoje fermentowane (piwo jak sama nazwa wskazuje, to coś podstawowego do picia)? Co się z tego dawnego dziedzictwa niematerialnej kultury zachowało?

ps. Dlaczego słowo czajnik wyparło słowo imbryk z powszechnego użycia (elektryczny czajnik a nie elektryczny imbryk)? Czy dlatego, że herbata (czaj) przez wiele dziesięcioleci była tańsza i powszechniejsza od drogiej i luksusowej kawy? Nie licząc oczywście kawy zbożowej (np. uprażonej domowym sposobem na patelni). Tak oto ekonomia i granice polityczne w pośredni sposób wpływałyby na język.

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [panek] 178.73.49.*

    Ale nazwa do nas przyszła z tej samej strony, co do Anglików - herba tea, to zioło herbaciane.

  • sczachor

    Czaj w sumie też od Chińczyków, ten sam znak w różnych regionach inaczej wymawiali (zastanawiające u Chinczyków jest to, że mają to samo pismo a różne języki - pismem się potrafią porozumieć, słowem nie zawsze). Do nas herbata przyszła chyba z Rosjanami i samowarami, a do Rosjan gdy podbijali Syberię. Treaz wolimy pić herbatę z filiżanek na sposób angielski, a nie ze szklanek na sposób rosyjski. A na sposób polski to po prostu parzoną w kubku (czyli z fusami), tak jak i kawę po polsku. Z lenistwa i pośpiechu :).

  • Gość: [panek] 178.73.49.*

    Tak, podobno czaj to bardziej północna wersja, a te to kantońska. Statki holenderskie (bo Anglicy się tam mało zapuszczali) raczej dopływały do Kantonu, bo tam bliżej z Indii Holenderskich, więc i słowa zapożyczali raczej od kantończyków niż pekińczyków.

© profesorskie gadanie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci